RSS
 

Notki z tagiem ‘przebaczenie’

Cisza przed burzą ?

16 maj

Od około tygodnia znów nastała cisza i spokój. Ostatnio córka rozmawiała z tatą tydzień temu, a dzień później ja i od tego momentu przepadł. A to niespodzianka ! Znając życie, któregoś dnia zadzwoni w najbardziej nieodpowiednim momencie, ja nie odbiorę, a on znów wyśle mi wiadomość,że on dzwoni, a ja nie odbieram i co się znów dzieje. I znów będzie narzekał na mnie i wytykał mi,że utrudniam mu kontakt z córką. Ah, taki nasz standard, nawet jeśli jakoś się dogadujemy – przychodzi moment kiedy ja jestem winna. Winna jestem temu,że dzwoni, kiedy córki nie ma w domu, dzwoni kiedy ja jestem w pracy lub dzwoni,kiedy to mnie nie ma w domu. Ostatecznie to ja proponuję konkretny czas na wykonanie telefonu do dziecka, on wtedy umawia się na kolejną rozmowę telefoniczną, bądź skype, po czym albo zapomina, albo coś mu wypadło, nagle dostał telefon z pracy i musiał jechać, internetu nie było i takie tam różne inne, równie ciekawe wymówki (jak na poranek niedzielny bardzo wymyślne). Tak to już jest,ale nie ma się co martwić,bo idą wakacje, będzie miał na pewno jakiś interes do mnie,więc niedługo zacznie się przymilać i choć przez chwilę będzie słowny. Chociaż tyle ! Nie po to rozwiodłam się z tym człowiekiem,żeby znów musieć zastanawiać się co nim kieruje i jaki jest jego tok myślenia. W dalszym ciągu jest to dla mnie niezrozumiałe.

Ostatnio sporo myślałam o naszej wspólnej przeszłości i zastanawiałam się czy był choć cień szansy na „happy end”. Faktem jest,że jeśli bardzo się chce i wierzy się w zmianę człowieka na lepsze – łatwo można wybaczyć. Pozostaje więc tylko jedna kwestia, czy da się zapomnieć ? Czy naprawdę jest możliwe zapomnieć wszystkie upokorzenia, kłamstwa, całe ten ból, który ktoś nam sprawił ?
Jeśli o mnie chodzi, chyba jestem osobą zbyt pamiętliwą. Uważam,że każda kłótnia polegałaby na wyciąganiu z przeszłości tego,co zrobił, czym mnie zranił. I całe to życie, do końca już przeplatane by było żalem z przeszłości. I choćby mi nieba uchylił, przyszedłby moment załamania, na pewno. Podejrzliwość by mnie zżerała i nie miałabym żadnych szans by wygrać z uczuciem zazdrości. Zaufanie zdeptane w przeszłości nie pozwoliłoby mi wierzyć mu w 100% choćby przysięgał.
Wydaje mi się,że coś, co zostało ostatecznie unicestwione przez całą masę być może nieprzemyślanych nawet zachowań – nie zostanie nigdy odbudowane. Nigdy nie będzie takie jak było, żal pozostanie na zawsze. A czy takiego życia chcemy? Dla mnie to życie pełne fałszu, oszukiwanie samego siebie. Takie życie nie ma najmniejszego sensu. Żal zawsze wygra bitwę ze szczęściem. Zdepcze je przy każdej możliwej okazji. Nie ma to najmniejszego sensu. Dla nas nie było więc „happy endu”. Ani cienia szansy.

 

Podziwiam osoby, które potrafią wybaczyć i zapomnieć. Zacząć od nowa i żyć szczęśliwie nie patrząc w przeszłość.