RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Bez kategorii’

Biurokracja holenderska.

10 wrz

Wiadome jest,że biurokracja była, jest i zawsze będzie trudna… A co jak przychodzi nam coś załatwić za granicą?
Najpierw był meldunek. Poszło szybko i sprawnie, papiery o zameldownaniu stałym dostałam w przeciągu 3ech dni od wizyty w Urzędzie Gminy. Bez problemu zameldowano mnie i córkę.
Konto bankowe – tu pojawił się problem. Najpierw poinformowano nas,że każdy oddział Rabobanku to odrębny bank i o założenie konta musimy pytać w innym oddziale, a nie w tym, który mamy najbliżej. Umówiliśmy się na spotkanie. Kobieta bardzo miła, tylko te pytania… Czy pracuję – ok, to pytanie rozumiem, ale później… prawie całą historię naszej relacji trzeba było opisać. Jak się poznaliśmy, co było później, czy zamierzam tu zostać, jakie mamy plany na przyszłość (czy chcemy być w Holandii, czy chcemy tutaj kupić dom itp.) no i zawsze pytanie co z ex mężem,co z rozwodem… 40 minut zakładania konta i jest ! Sukces! Kobieta ogólnie naprawdę miła, pytania zadawałe takie, jakie zadać musiała (myślę,że bank ING mniej interesuje się życiem klientów).
Przyszedł i czas na ubezpieczenie. Szczerze mówiąc to mój udział był w tym taki,że dałam swój dowód i paszport córki i sprawa podobno została załatwiona. Nim jednak formalności były zakończone było nam NIESTETY dane odwiedzić szpital. Numeru ubezpieczenia jeszcze nie było (zostało dosłać kopię dowodu i paszportu), a płatności trzeba było dokonać na miejscu. Na 4 dni po wypadku trzeba było znów wrócić do tego szpitala na kontrolę. Przy pierwszej wizycie za zrobienie 3ech zdjęć (w celu sprawdzenia,czy noga córki nie jest złamana) , założenie szwów i gipsu (w celu usztywnienia nogi – nie była złamana) zapłaciliśmy 145euro, następna wizyta – rozcięcie gipsu (za pomocą nożyczek,bo przód nie był silno utwardzony), zerknięcie lekarza przez sekundę i naklejenie przez pielęgniarkę plastra poproszono nas o dokonanie zapłaty, kolejne 145 euro. Wykonaliśmy telefon w celu wyjaśnień. Wysłaliśmy kopie dokumentów, poproszono o kopie rachunków ze szpitala. Dziecko do 18 roku ma prawo do korzystania z opieki lekarskiej zupełnie za darmo. Później mieliśmy kolejną wizytę, tym razem nie w szpitalu, a w normalnej przychodni w celu zdjęcia szwów. I czekaliśmy na zwrot kosztów szpitalnych. Dostaliśmy,ale nie zwrot, a list,że zwrócono pieniądze za wizytę w przychodni, a w przypadku szpitala zwrotu nie ma. A dlaczego ? Kolejny telefon, pytanie w czym tkwi problem, skoro wypadek miał miejsce w sierpniu, a ubezpieczenie obowiązuje od początku lipca. Okazuje się,że szpital musi wystawić jakiś dokument,że została dokonana płatność, oni muszą zwrócić. Wszystko takie pogmatwane. Dzwonimi do szpitala. Tam mężczyzna nie jest w stanie znaleźć w bazie,że w ogóle dokonano dwóch płatności. Jedna (ta druga) – owszem jest,ale żadnej wzmianki o pierwszej płatności znaleźć nie mógł. Czekamy więc,aż coś się wyjaśni, mają zadzwonić z końcem tygodnia. W każdym bądź razie okazało się,że płacić nie powinniśmy dwa razy takiej kwoty, druga opłata powinna być pobrana w zależności od tego jakie wykonano czynności względem pacjenta (w tym wypadku mojej córki), a nie kwota stała jaką zapłaciliśmy przez czyjąś niekompetencję. A może myśleli,że jak polka,to odpuści… Nie wiem. Zobaczymy co dalej.
Urząd Imigracyjny umówił mnie na spotkanie w celu rejestracji. I poproszono o dokument potwierdzający podjęcie działań w sprawie rozwodu…

 

Nienawidzę załatweń. Ale skoro trzeba,to trzeba.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Holenderska ‚impreza’ firmowa.

31 sie

Właśnie rozważam rozpoczęcie przygotowywania się na ‚holenderską imprezę firmową’. Pożera mnie stres. Może byłoby łatwiej,gdyby to była „moja” impreza, ale nie,oczywiście,że nie… Wybieram się na imprezę firmową z moim partnerem jako : przyzwoitka?nośnik jego wstydu?milczek?dziwak?dzikus?
W dalszym ciągu nie przywykłam do tego,że czasm ludzie zerkają na mnie z miną zaskoczenia. ONA NIE MÓWI PO HOLENDERSKU,A PRZECIEŻ JEST W HOLANDII! – odnoszę wrażenie,że takie właśnie słowa dudnią im w głowach. Do tego zerkają na mojego partnera – taki dobry chłopak,po co mu taki ciężar, taki problem? Prawie rozwódka do tego z dzieciakiem! Czemu nie weźmie sobie jakiejś NORMALNEJ holenderki.
I choć to co sobie uroję ma niewielki związek z prawdą – stresuję się. Będzie dużo ludzi. Szacuje się,że około 100. Jak dotąd każda impreza holenderska była dla mnie swego rodzaju torturą. Czemu? Różni się świętowanie niderlandzkie od naszego. My dobrze się bawimy, zazwyczaj w towarzystwie dobrych znajomych, a tu zaprasza się osoby,które czasem spotykają się po raz pierwszy w życiu. Do tego u nas zasiadasz gdzieś wygodnie, popijasz drinka/herbatę czy cokolwiek na co masz chęć, a tutaj większość stoi przy tych ich dzikich, zazwyczaj okrągłych, wysokich stolikach. A ja taka malutka… Przy takim stoliku z grupką holendrów wyglądam jak mała dziewczynka! (szpilki dziś ubiorę!). No i rozmawiają. Na tematy ważne i mniej. Gadają, śmieją się, niekiedy sami siebie nawzajem zrozumieć nie mogą. I co ja biedna mam począć z taką ogromna grupą ludzi? Byłam na kilku mniejszych przyjęciach. Zazwyczaj rodzinnie – bo urodziny, ale zdażyło mi się też „świętować porażkę” drużyny holenderskiej w euro 2012 w pubie pełnym holendrów, byłam też na urodzinach u znajomych mojego partnera. Tylko zabawa z okazji euro2012 była udana, bo było ze mną kilku polaków! A tutaj sama, samiuteńka! Jeszcze jakiś czas temu to jeden z pracowników miał dziewczynę polkę,ale się rozstali – że niby za bardzo się różnili, a owe różnice zaczęły ich razić na tyle,że dali sobie spokój.
No więc dotychczas każda impreza była torturą, aczkolwiek nigdy jeszcze nie byłam na takowej imprezie odkąd jestem w stanie holendrów zrozumieć. Może chociaż troszkę lepiej to zniosę. Jak będzie źle – wyjdziemy. Ani myślę dusić się w tym tłumie i chować po kątach! I jeszcze jedno co drażni… Bo wiedzą tacy,że po angielsku do Ciebie,ale nie… Oni i tak będą z rozbiegu nawijać do Ciebie w ich języku ojczystym…
Dam radę… Dam radę! Przecież będzie przy mnie mój facet idealny!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii, praca, zycie