RSS
 

…by nie było zbyt miło.

31 mar

Niestety wojna między mną, a byłym wciąż trwa. Bitwa za bitwą, które raz udaje mi się wygrać, a czasem niestety daję się sprowokować,bo każdy ma przecież jakieś granice wytrzymałości.
Chwilę to nawet jakos się układało, całkiem łatwo było się dogadać, a przynajmniej tak się wydawało. Oczywiście wtedy powtórka z rozrywki – starał się wykorzystać to,że byłam miła,że próbowałam pójść na kompromis – znów zaczął stawiać wymagania i kwestia dogadania się znów się oddaliła.

Zgoda na dowód, którą przesłał przeleżała swoje w Ambasadzie. Udało mi się natomiast uzyskać paszport tymaczasowy,więc wykorzystując miesiąc „wolności” córki – wybraliśmy się do Polski. Każdy potrzebuje odetchnąć, a mi było to już naprawdę potrzebne. Tak też wybraliśmy się do Polski. Odwiedziliśmy rodzinę, moich przyjaciół – baterie naładowane, może nie na kolejny rok, ale na kolejne kilka miesięcy na pewno. Urlop „od życia” byłby nawet udany,gdyby nie kilka niespodzianek.  Niestety w połowie pobytu natknęłam się na moją byłą teściową. Sam fakt,że nie odpuściła i zaczepiła mnie w autobusie uznałam za szczyt, ale nie… przy tym co wydarzyło się później – incydent w autobusie okazał się niczym. Po natknięciu się na mnie w autobusie odrazu wykonała telefon do mojego szwagra licząc na to,że on udzieli jej kilka informacji, a przede wszystkim,że powie jej,czy jest ze mną córka. Rok czasu zero kontaktu, nie wiedzieli czy żyjemy, nic ich nie interesowało, a wtedy nagle wielkie poruszenie i wydzwanianie. Nagle zaczął dzwonić telefon mojej mamy, zobaczyłam numer i wiedziałam kto dzwoni. Za drugim razem odebrałam. Oczywiście pytanie,czy jest ze mną córka, prze miły ton, użyła nawet zdrobnienia mojego imienia! Zapytałam ją jak myśli, skoro córka nie ma paszportu,bo ojciec nie wyraził zgody. Zaatakowała mnie więc z kim zostawiłam dziecko. Przypomniałam jej,że to już nie jej problem i się rozłączyłam. BABCIA , która przez rok nie wiedziała czy dziecko żyje,bo się nie interesowała. Myślałam,że dadzą mi spokój, a już na pewno byłam przekonana,że się nie zjawią myśląc,że córki ze mną nie ma. Ale ten typ człowieka tak szybko nie odpuszcza. Niedługo później na telefon mojej mamy zadzwoniła jakaś kobieta, chciała rozmawiać ze mną. Przedstawiła mi się, powiedziała,że pracuje w policji i… że zgłoszono zaginięcie dziecka ! Po krótkiej wymianie zdań pani policjantka wiedziała już,że jest to pomówenie, ale kiedy zapytała,czy jest ze mną córka, nie udzieliłam odpowiedzi. A skąd mogłam wiedzieć,że rozmawiam z pracownikiem policji, a nie kolejną „nawiedzoną” koleżanką ex-teściowej? Zaprosiłam więc panią do nas. Przyjechały we dwie. Pokazałam im Maję, porozmawiałam, wyjaśniłam i skończyło się na notatce,że dziecko jest całe i zdrowe z mamą. Dodatkowo pani poinformowała mnie,że muszą zadzwonić i powiedzieć,że dziecko jest tutaj całe i zdrowe, jednak jakby przyjechali,mogę nie otwierać drzwi, a jeśli by się dobijali to mogę dzwonić po interwencję policji. Pani mnie zrozumiały i nie robiły żadnych problemów, a mój prawnik uznał to,za bezpodstawne pomówienie.
Gdyby tego było mało 2 dni później zjawił się tatuś idealny i podczas godzinnego spotkania z córką zdążył ją nabuntować przeciwko mnie. I takie ot wakacje…
Gdyby tego było mało – w jego mniemaniu paszport został wydany bezprawnie. Wściekł się. No tak, wygodniej było jak dziecko utknęło za granicą i nie mogło się nigdzie ruszyć, to mu pasuje.
Żałuję,że kiedykolwiek spotkałam tego człowieka. Udowodnili tylko jak beznadziejni i bezczelni potrafią być, byle tylko zrobić na złość.

 
1 komentarz

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Kasia Dudziak

    2015/08/25 o 17:46

    Okropne masz przejscia z tym facetem. Co za kretyn naprawdę. Współczuje naprawde. Nasz ojciec też starał się nas buntowac przeciwko mamie ale mu sie nie udało. Szybko się przekonał ze nic z tego nie bedzie.