RSS
 

Pełnomocnik – czego możemy wymagać od adwokata ?

25 lut

Jak wiemy, a jeśli nie wiemy to na pewno się domyślamy,że pełnomocnik to spory koszt. Koszta sądowe plus usługa adwokata sporo kosztuje i taka jest prawda. Czego więc za te pieniądze możemy wymagać??

Mój konatkt z adwokatem był świetny, choć „e-mail’owy”. Zanim przelałam pieniądze odpowiadał on na każde zadane pytanie. Później kontakt troszkę się zmienił. Trudno było o jakieś informacje, a wszystko co mogłam usłyszeć to „musimy czekać”. Z początkiem, przed podpisaniem umowy o pełnomocnictwie powiedziałam czego oczekuję. Najbardziej zależało mi na czasie. Miało być możliwie szybko,dlatego poproszono mnie o wpłatę,żeby móc zacząć działać. Nie bawiłam się w połowę ‚przed’ i połowę ‚po’. Zaufałam. Wtedy po tygodniu,czy dwóch od przelania podanej kwoty musiałam prosić o konatkt,by w ogóle dowiedzieć się,czy przelew doszedł na wskazane konto. Po kilku próbach kontaktu dowiedziałam się,że tak – pieniądze są. Niedługo później został złożony pozew (na jakieś 2-3 tygodnie od przelewu). Początkiem września 2013 roku. Od tego momentu wszystko co robiliśmy to CZEKALIŚMY. Nagle na przełomie listopada/grudnia przyszło pismo o uzupełnienie danych w pozwie. No pięknie… Zostało to sprostowane i tak po pięciu miesiącach od złożenia pozwu doczekałam się zabezpieczenia alimentacyjnego. Ale co z rozprawą?! Okazuje się,że listy sądowe w Polsce znikają. Jakieś zmiany z doręczycielami i punktami odbioru w przypadku awizo. Na miesiąc po przesłaniu pism do mojego ex, nikt nie jest w stanie powiedzieć,czy pisma zostały odebrane,czy nie. Nie wiedzą więc (jak to zostało ujęte) czy adres jest adresem „skutecznym”. Miesiąc czasu próbowałam skontaktować się z adwokatem w celu poznania jakichkolwiek informacji, czemu sprawa stoi,czemu nie odpisuje na e-mail’e ,może coś się stało, może ma wakacje, o których nie wiem (?) Dzwoniłam,ale telefon nie został odebrany. Zadzwoniłam więc bezpośrednio do Sądu. Dowiedziałam się jak wygląda sprawa, kiedy ostatni raz było jakieś ‚działanie’ pełnomocnika i przy okazji w międzyczasie usłyszałam,że wiele ludzi skarży się na adwokatów, bo zamiast coś robić – CZEKAJĄ. I na 90% z nich motywująco działa wspomnienie o Radzie Adwokackiej, bo biorą pieniądze, a później ani telefonu nie odbiorą,ani nie odpiszą.
Po kilku nieudanych próbach dodzwonienia się, wysłalam e-mail. Tym razem oburzona. Bo przecież ileż można się prosić o kontakt?! Nawet jeśli nie ma nowych informacji w sprawie,to chciałabym to usłyszeć od niego. Ja wiem,że najłatwiej nie odbierać i udawać,że nic się nie dzieje. Tylko,że dla mnie dzieje się wiele, bo dla mnie rozwód jest bardzo ważny, poza tym brak dokumentu córki od maja ubiegłego roku przypomina mi bz przerwy,że sprawa jest nie załatwiona, a tymczasem Pan uznał,że najlepiej nie odbierać i nie odpisywać. Napisałam więc,że zapłaciłam za to niemałe pieniądze, a teraz muszę prosić się o kontakt, a jedyne co mogę usłyszeć,to że musimy czekać. I wtedy oddzwonił. Tym razem on był oburzony. Jak mogę wspominać o Radzie Adwokackiej, jak mogę wymagać od niego ciągłego kontaktu,że on w ogóle nie zwykł kontaktować się drogą e-mail’owąm ewentualnie spotkanie w biurze lub telefonicznie. Dodam,że to on jako pierwszy wysłał mi e-mail, bo kontaktowałam się z innym prawnikiem, który zasugerował mi swojego kolegę „specjalizującego się w tego typu sprawach” i podał mu mój e-mail, na który dostałam wiadomość z propozycją współpracy. Wszystko było drogą elektroniczną,bo nie mam możliwości przyjechać do biura, dodatkowo telefonicznie,ale przecież i telefony przestał odbierać. Uznał,że skoro mamy tak rozmawiać,to możemy rozwiązać współpracę, bo przecież on robi wszystko co do niego należy i WCALE NIE MUSI MI NA KAŻDEGO E-MIALA ODPISYWAĆ. A telefonów to też odbierać nie musi? Informować mnie o stanie rzeczy? Dlaczego muszę dzwonić po informacje do Sądu? Dlaczego nie od niego dowiedziałam się o możliwości wyznaczenia kuratora i wyroku zaocznym? Najłatwiej powiedzieć „musimy czekać” i zasłaniać się tym,że ma się po kilkadziesiąt spraw miesięcznie. A czy to moja wina,że Pan w pogoni za pieniędzmi nabrał za dużo spraw i teraz nie jest w stanie tego ogarnąć i cierpi na tym interes klienta, bo nie ma on czasu skupić się i z należytym zainteresowaniem zająć się sprawą? Spuścił z tonu jak oznajmiłam,że niedługo przyjadę do Polski i zaczął tłumaczyć się bardziej na spokojnie. Nie mniej jednak wciąż zastanawia mnie fakt czego klient ma prawo wymagać od pełnomocnika? Przecież ja go do współpracy nie zmusiłam.

 
1 komentarz

Napisane przez w kategorii Adwokat, rozwód

 

Tags: , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. magdalena.w

    2014/02/26 o 13:52

    Niestety trafiłaś na zarobkowicza, a ponoć wielu takich jest. Na całe szcęście mi udało się trafić na uczciwych ludzi i moje sprawy ( bo troszkę ich było) przeprowadzone były fachowo i sprawnie.
    3mam za Ciebie kciuki, zobaczysz będzie dobrze.