RSS
 

„A kiedy będziesz moją żoną…” Wspomnienia.

10 lut

Wracam dziś myslą do drugiej klasy technikum. Nie pamiętam już okazji wydarzenia,ale w Miejskim Ośrodku Kultury odbywał się występ, w którym chcąc-nie-chcąc brał udział mój (wtedy) chłopak. Był przewodniczącym szkoły,co niestety skutkowało różnymi takimi uroczystościami. Niestety? Hmmm… A może to nawet dobrze? Jest co wspominać.
Oczywiście jako fanka własnego chłopaka zerwałam się z lekcji,żeby być na jego występie. Miał mówić wiersz – tyle wiedziałam. Poszłam z koleżanką,bo przecież „sama ? I tak między ludźmi z innej szkoły?” Wychwycił mnie mój chłopak i usadził niedaleko kobiety, która w niedalekiej przyłości bardzo nam pomogła. Występ sam w sobie był zabawny, żałuję,że nie pamiętam czego dokładnie dotyczył. Pamiętam chłopaków tańczących kankana w zwiewnych sukniach i te ich twarze pokryte makijażem. Nagle na scenę wyszedł on. Z bukietem róż. I zaczął mówić swój wiersz :
A kiedy będziesz moją żoną…
umiłowaną, poślubioną,
wówczas się ogród nam otworzy,
ogród świetlisty, pełen zorzy.

Rozdzwonią nam się kwietne sady,
pachnąć nam będą winogrady,
i róże śliczne i powoje
całować będą włosy twoje.

Pójdziemy cisi, zamyśleni,
wśród żółtych przymgleń i promieni,
pójdziemy wolno alejami,
pomiędzy drzewa, cisi, sami.

Gałązki ku nam zwisać będą,
narcyzy piąć się srebrną grzędą,
i padnie biały kwiat lipowy
na rozkochane nasze głowy.

Ubiorę ciebie w błękit kwiatów,
niezapominajek i bławatów,
ustroję ciebie w paproć młodą
i świat rozświetlę twą urodą.

Pójdziemy cisi, zamyśleni,
wśród złotych przymgleń i promieni,
pójdziemy w ogród pełen zorzy
kiedy drzwi miłość nam otworzy.

Po czym strumień światła powędrował do mnie, a on z radosnym uśmiechem podszedł do mnie z bukietem róż, wyznał miłość, pocałował, wręczył kwiaty a mi łzy ciekły i nie wiedziałam jak się zachować. Szum na sali, brawa. I podobno sam wpadł na ten pomysł ! Romantyk,co? Kto by pomyślał,że później tak wszystko się pozmienia, skomplikuje i że  z tego „uczucia” nie zostanie nic, że przerodzi się to w przyzwyczajenie.
Wspominam to wydarzenie bardzo miło i ciepło się robi jak zamykam oczy i widzę to jakby zdarzyło się wczoraj, a nie kilka dobrych lat wstecz. Nie spodziewałam się ani wtedy, ani nawet na rok czy dwa po ślubie,że tak to się wszystko pogmatwa i że będzie tak,jak było. Gdyby mi ktoś wtedy powiedział „eeeej, słuchaj… wy to i tak się rozwiedziecie, a Ty zwiążesz się z obcokrajowcem” to bym chyba wyśmiała, gdybym jakimś cudem trafiła do wróżki i by mi to powiedziała,to z miejsca zażądałabym zwrotu pieniędzy. Naprawdę. Jakie życie płata nam figle ! Nie ma nic na świecie,co by było „NA PEWNO„. Na pewno, moi drodzy, to jest śmierć, która dopadnie nas wszystkich. Poza śmiercią nie ma nic pewnego.

 
1 komentarz

Napisane przez w kategorii uczucia, Związek

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~kalinaxa

    2014/02/10 o 18:21

    Szkoda, wielka szkoda. Pozdrawiam :)