RSS
 

Do końca życia!

30 wrz

Czekam wciąż na datę rozprawy i w dalszym ciągu cisza. Adwokat co prawda mówił,że do końca miesiąca powinno być pismo z zabezpieczeniem alimentacyjnym i datą rozprawy, ale przecież dziś wciąż jest jeszcze wrzesień.
Moja panienka od dzisiaj zaczęła chodzić „normalnie” do szkoły. Już nie jeden dzień w tygodniu,a cały tydzień, już nie od 8:45 do 12:00, a do 15:30. Zadowolona ze szkoły. Dzielna jest. Język wsiąka jak gąbka wodę,więc nie ma żadnego problemu.

W sobotę świętowaliśmy urodziny córki. Mój ex zadzwonił , nawet nie wiem co mówił – wzięła telefon i poszła przed siebie rozmawiając z tatusiem. Obiecał,że porozmawiają w niedzielę i tak oto w niedzielną noc dostałam wiadomość,że chciałby porozmawiać dziś z córką, zrekompensować to,że nie rozmawiali w niedzielę. Jakby conajmniej to była moja wina,że on znów zawiódł, że nie dotrzymał słowa. Zdenerwował mnie tym. Przyznam szczerze,że zapomniałam o tym,że obiecał jej rozmowę – choć córka chwaliła mi się tym po rozmowie z tatą. Nie zwracam większej uwagi na jego słowa, bo kłamie, kłamie i nie potrafi tego zmienić.

24go września był termin jego wizyty w Ambasadzie w ramach paszportu dla córki, o który proszę od maja. Nie pojechał, podobno nie mógł, zagrozili mu,że jak nie zjawi się w pracy,to już może nigdy nie przychodzić. Nie wierzę, nie mam powodów,żeby wierzyć w jego słowa. Przyznam szczerze,że popłakałam się. Nie wiedząc dlaczego miałam ogromną nadzieję,że tym razem po prostu zrobi co do niego należy. A jednak nie. I znów przeżyłam zawód. Umówił się na kolejne spotkanie, 8go października, mówiąc mi,że choćby się miało walić i palić – pojedzie i to załatwi. NIE WIERZĘ.

Ogólnie informację o tym,że do Ambasady nie pojedzie przyjęłam spokojnie, nie chciałam obnażać przed dnim swoich smutków i rozczarowania. Zaskoczyła go chyba moja spokojna reakcja, bo aż nagle zaczął znów mnie kochać nad życie i prosić o powrót (co znów ukazuje jaką to okrutną żoną byłam,że mimo wszystkiego co się wydarzyło, on dalej chciałby powrotu). Wspomniałam więc o jego dziewczynie i przypomniałam mu,że już jeden związek zniszczyło kłamstwo i że mam nadzieję,że jego dziewczyna wie,co mu w głowie siedzi. Ominął pytanie co oznacza,że nic nie wie i łudzi się,że przeszłość jest przeszłością. Dla mnie tak,ale co z nim ? Czy to już zawsze tak będzie? Zawsze już,kiedy zmuszę się do odrobiny miłego zachowania w stosunku do ex – on na nowo będzie mnie kochał i prosił i powrót? Nawet kiedy napisałam,że w najbliższym czasie czeka nas wezwanie na rozprawę uznał,że to nieważne,bo zawsze jest szansa,czy przed czy po rozwodzie. No tak,przecież w normalej sytuacji ex by mnie obraził, zwyzywał za to,że komplikuję mu życie nawet po rozstaniu, a on po prostu to przyjął i nic ! Obiera chyba nową taktykę. Postanowiłam „kuć żelazo póki gorące” i wspomniałam o jego matce, zapytałam jak się miewa i jaką opinię wyraża na temat naszego rozstania. Odpowiedział niedokładnie, dając mi jednak do zrozumienia,że mamusia zadowolona, a on wściekły na nią kiedy tylko ona próbuje mu swoje zadowolenie wygłosić. Dobrze,że chociaż ona jedna szczęśliwa. Przy każdej naszej kłótni,przy każdym kryzysie wygłaszała mowę o tym,że wpędzimy ją do grobu,że się pochoruje przez nas,że głowa jej pęknie od naszych problemów. Myślę więc,że teraz żyje kobiecina bez stresów, kłopotów, zdrowa i bez bólu głowy, a do grobu jej jak stąd do nieba. I tak oto jedyną niezadowoloną, pokrzywdzoną i cierpiącą osobą jest jej syn, którego (nie wiadomo dlaczego) poniekąd mi trochę żal. No,ale przecież sam sobie na to zapracował. Każdy jest kowalem własnego losu, a on wyjątkowo CIĘŻKO pracował na to,co teraz ma.

6 lat wspólnego życia jest przeszłością i choć chciałoby sie od niej odciąć – nie ma mocy,która by na to pozwoliła. Ten człowiek do śmierci (czy mojej,czy jego) będzie gdzieś obok, będzie przewijał się przez moje życie, zapewne zadając rany niejednokrotnie. Nie pozbędę się go. Zostanie do końca życia. Taka cena przeszłości.

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. aga.p

    2013/10/02 o 23:12

    mam nadzieje doczekasz sie wkrotce na pismo. Ja tez czekam tyle ze dotyczy ono wyplacanego za zwolnienie lekarskie chorobowego. Ruszyla w zusie papierologia by odwlec wyplate.
    Ptzeszlosc i do mnie czasem puka. Szkoda ze niektorych mostow nie da sie spalic raz na zawsze za soba….
    buzka :-*

     
  2. ~Anna

    2013/10/18 o 13:15

    Witaj,
    Ja jestem dopiero na początku drogi do rozstania. U mnie 16 lat wspólnoty małżeńskiej (mija dokładnie dzisiaj) i …nie zostało już nic. Jest mi również ciężko z powodu jego dalszej obecności w moim życiu. Makabryczna jest ta cena przeszłości, ale staram się myśleć iż tą ceną są dzieci, które kocham nad życie. I tego będę się trzymać. Pozdrawiam