RSS
 

Mężczyzna jakich mało.

21 wrz

Zerkałam dziś rano na mojego mężczyznę z ogromną radością. Nie wiedział,że tacy mężczyźni istnieją. Dopuszczałam myśl,że pewnie jest gromadka szczęściar,które spotkały mężczyznę dobrego, twardego z odrobinką romantyzmu, okazującego uczucia, dającego ciepło i poczucie bezpieczeństwa. Ja niestety nigdy wcześniej tego nie zaznałam i myślałam,że albo wyginęli,albo wszyscy zostali już dawno zajęci przez te sprytniejsze kobiety, którym udało się ich „dorwać”.

Mojego eM. poznałam przez internet. Znajomość opierała się na rozmowach. Uwielbiałam z nim romawiać. Zawsze miał coś do powiedzenia, coś zabawnego, ciekawego. Z moim byłym mężem już nie rozmawialiśmy od dawna, już zapominałam powoli jak brzmi jego szczery śmiech, a uśmiech widywałam czasem jak odwiedzaliśmy jego rodziców. Tak, tam jakoś był weselszy. Pewnie tam było jego miejsce.Ogólnie to mąż już żył swoim życiem, a mi rozmówca umilał codzienne życie. Po rozstaniu z mężem nadeszło mieszkanie osobno. Miałam wtedy więcej czasu na ucinanie pogawędek za pośrednictwem Internetu. A ów „znajomy” coraz bardziej otwierał się przede mną. Rozmawialiśmy codziennie, później doszła kamera i te jego oczy, w których było widać szczęście. Nie wiem jak to opisać. Pierwszy raz szczęście w oczach zauwazyłam u znajomej, ten błysk, roześmiane oczy, kiedy poznałam jej męża – zrozumiałam… Oboje mieli szczęście w oczach, tworzyli świetne, zgrane i zgodne małżenstwo z kilkuletnim już stażem, bezdzietne,bo życie nie pozwalało jeszcze na dziecko, któremu chcieli zaoferować więcej,niż w tamtym momencie mieli. Kiedy zobaczyłam oczy mojego eM. byłam zaskoczona, ten sam błysk co u znajomych, taka niewinna twarz. Był taki interesujący ! I kiedyś uderzyła mnie ogromna chęć poznania go osobiście. Tak po prostu,żeby go zobaczyć, porozmawiać. Nie nastawiałam się na żaden związek ! O nie… Uważałam,że jak nowy związek to z kimś kilka lat starszym, dojrzalszym i przede wszystkim jeszcze nie teraz.

Życie dało nam możliwość spotkania się mimo dzielących nas kilometrów. Podeszłam do niego, a moje zdziwienie było wielkie. Niższy niż przypuszczałam, miejszy jakiś i „ooo matko, kilka drobnych, cudownych piegów!”. Uśmiech ten sam, oczy te same, tylko jeszcze bardziej niebieskie! I ja, lekko nieśmiała. niepewna i zestresowana. Pierwsze spotkanie trwało 6 godzin !! Dwa miesiące wcześniej rozmawialiśmy przez Internet, wiedzieliśmy o sobie dużo, tematów do rozmów było mnóstwo ! I ten pierwszy pocałunek, pamiętam do dziś (jeśli to w ogóle ma jakiekolwiek znaczenie,bo pierwszy pocałunek z moim mężem, zimą 9 lat temu też dobrze pamiętam). I nie wiedzać czemu myślałam,że to było pierwsze i ostatnie spotkanie. Następnego dnia się nie widzieliśmy – miał już plany. Wtedy to już byłam przekonana o porażce. Ale ten jeden wieczór osobno wynagrodził mi kolejnego wieczoru,a  później już nic nie mogło powstrzymać nas od spotkania. Widywaliśmy się codziennie przez 4 miesiące.

Dużo wydarzeń miało miejsce po tych 4ech miesiącach,musiałam wrócić, ale kontakt utrzymywaliśmy i rozmawialiśmy w dalszym ciągu codziennie. Nie wiedziałam,czy życie pozwoli nam związać się ze sobą jednocześnie wiedząc,że nie mogę pozwolić sobie na stratę tak wartościowego człowieka. Wcześniej już poznałam jego rodzinę, zaakceptowali mnie razem z moją przeszłością, bez żadnych wyrzutów, podtekstów czy wypominków.

Życie ostatecznie połączyło nasze drogi. Mieszkamy razem od 5ciu miesięcy. W końcu mamy z córką mężczyznę w nasyzm życiu,który o nas dba i nasze dobro stawia na pierwszym miejscu. Nikomu nie pozwoli nas skrzywdzić. Jest opiekuńczy, romentyczny i zabawny, a mimo to silny, odpowiedzialny i dojrzały. Jest moim ideałem!

Każdego ranka,przed pracą żegna się tak,jakby miał już nie wrócić. Uwielbiam,kiedy po śniadaniu wraca do sypialni,żeby dać mi trochę ciepła. Przytula mnie i przypomina,że mnie kocha. Nie wychodzi z domu bez pożegnania „Bo,co jeśli coś się wydarzy i już nigdy się nie zobaczymy?”. Oczywiście ma swoje wady i „odchyłki” jak każdy, nie jest nieskazitelny, ale potrafimy radzić sobie z wadami, potrafimy o nich rozmawiać i starać się je minimalizować, pracujemy nad sobą każdego dnia. Dzięki wzajemnej empatii potrafimy tworzyć dobry, partnerski związek, w którym brak miejsca na ranienie drugiej osoby. Zdarzają się kłótnie! Oczywiście,że tak ! Atmosfera czasem musi się oczyścić, poza tym mimo starań,moje napięcie przedmiesiączkowe daje o sobie znać co miesiąc,ale potrafimy rozmawiać. O wszystkim… To daje nam możliwość szybkiego zakończenia każdego sporu i zrozumienia drugiej osoby. Odległość nauczyła nas rozmawiać ze sobą, od rozmów się zaczęło, dzięki rozmowom poznawaliśmy się każdego dnia coraz lepiej i to się nie zmieniło. Rozmowa jest nieodłączną częścią naszego związku. Dzięki temu znamy swoje oczekiwania i potrzeby, możemy więc bez tracenia czasu na domysły czynić nasz związek lepszym.

Czasem trzeba przejść długą, trudną drogę,żeby w końcu móc być spokojnym i szczęśliwym.
Byłemu jestem wdzięczna za każdą dobrą chwilę, za cudowną córkę i widzę jaką wyciągnęłam dzięki nauce na błędach, tak samo jego jak i moich.

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii uczucia, Związek

 

Tags:

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~aga.p

    2013/09/22 o 11:43

    Gratuluję szczęścia ze spotkałaś tak cudownego mężczyznę :-) życzę by nic i nikt nie zniszczyło tego szczęścia. To cudowne gdy dwoje ludzi tak bardzo docenia szczęście które mogę dzielić ze sobą :-)

     
  2. ~magdalena.w

    2013/09/25 o 18:37

    Fajnie się czyta to co napisałaś, ja też nie mogę się nacieszyć swoim facetem . Cudownie być w gronie szczęściar zakochanych z wzajemnością po uszy.
    Pozdrawiam