RSS
 

Archiwum - Sierpień, 2013

Recepta na udany związek ?

20 sie

Człowiek uczy się na błędach – tak mówią. Zazwyczaj kiedy coś nam się nie uda staramy się analizować sytuację,szukać przyczyny niepowodzenia. Tak właśnie analizowałam moją przeszłość, moje małżeństwo. Czemu „życie mi nie wyszło” ?

Początkowo mój związek z ex był naprawdę dobrym związkiem. Był moich chłopakiem i przyjacielem. Rozmawialiśmy o wszystkim. Rozmawialiśmy…No właśnie. Więc czemu z czasem przestaliśmy? Skończyły się godziny rozmów, skończyło się opowiadanie o ważny i tych mniej ważnych sprawach. Gdzieś zniknęła chęć dzielenia się przemyśleniami, uczuciami.
Od tego momentu w naszym związku zaczęło dziać się źle. On szukał sobie rozmówczyń w internecie, później w życiu realnym. Czemu przestał ze mną rozmawiać? Czemu ja również zaprzestałam? Przecież wcześniej uwielbiałam z nim rozmawiać.  Z perspektywy czasu już wiem co  było powodem.

Przestałam z nim rozmawiać kiedy odkryłam,że często reagował złością na to co miałam do powiedzenia, czasem zbywał mnie słowami „Nie interesuje mnie to. Nie chcę o tym rozmawiać” , a czasem udawał,że słucha i głupkowato przytakiwał. Wtedy właśnie w połowie tego,co miałam do powiedzenia przerywałam i nie brnęłam dalej w temat,bo po co? Przecież on mówił jasno i wyraźnie,że jego to nie interesuje. Tylko nie wiem dlaczego nagle to co czułam, to co nie dawało mi spokoju przestało go interesować. Być może dlatego,że ja jako osoba przestałam być interesująca, a co za tym idzie – również to,co miałam do powiedzenia przestało mieć jakąkolwiek wartość.
Często pytałam go dlaczego tak jest. On nie widział problemu i mówił,że szukam dziury w całym… I oczywiście nie chciał o tym rozmawiać.
Nie wiem czy przestał mi ufać,czy też bał się mojej reakcji. Nigdy mi tego nie powiedział. Jedno co wiem – związek nie ma prawa istnienia, jeśli nie istnieje w tym związku komunikacja. Rozmawiać trzeba – to pewne.

Mój aktualny związek staram się analizować na bieżąco. Mój partner różni się na szczęście od mojego ex męża i potrafi godzinami rozmawiać ze mną, nawet jeśli chodzi o rozmowę o problemie mojej przyjaciółki czy kogoś z rodziny. Nawet jeśli rozmowa nic nie wnosi do naszego związku – on poświęci mi czas, doradzi, wesprze słowem, skomentuje i powie jak to wygląda z jego perspektywy,dzięki czemu otwiera mi czasem oczy na inne możliwości, pomaga mi coś zrozumieć i pokazuje tę samą sytuację z perspektywy mężczyzny.

Tak naprawdę to rozmowa zbliża ludzi.Nie sex, nie czułość, bliskość fizyczna (choć nie uważam też,że bez tego można się obejść, każdy potrzebuje czułości). Trzeba potrafić rozmawiać, ubierać w słowa uczucia, potrzeby. I ważne jest by na nic,co zostało powiedziane nie reagować złością. To rodzi strach, strach przed wyrażaniem uczuć, strach przed szczerą rozmową. I tak nadchodzi zwątpienie, moment zawahania -” powiedzieć,czy nie? ” . Strach przed reakcją sprawia,że przestajemy rozmawiać. A kiedy przestajemy rozmawiać zaczynamy się od siebie oddalać. Każdy potrzebuje rozmowy, szukamy więc rozmówcy gdzieś indziej. Związek trzeba pielęgnować. Nie wystarczą same czyny. Potrzeba dialogu. Dzięki temu łatwiej o kompromis i wzajemne zrozumienie.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii uczucia, Związek

 

…by wyrzucić to z siebie.

15 sie

Kolejne podejście do prowadzenia bloga. Chyba przez kolejny gorszy dzień. Po co mi ten blog?

Moje życie ostatnio uległo wielkiej zmianie. Z przerażeniem jednak stwierdzam,że nie do końca sobie z tym wszystkim radzę, a już na pewno nie tak dobrze jak mi się wydawało. Rozstanie zawsze daje w kość. A co jeśli mowa o małżeństwie? Co jeśli trzeba podjąć decyzję o rozwodzie? I co jeśli mimo,iż miało się męża idiotę – czuje się żal, troszczy się o niego. I nie chciałam do tej pory przyznać się przed samą sobą,że jest ciężko, że sobie nie radzę, że jest mi tego podłego mężczyzny w dalszym ciągu żal. I myślę o tym co mieliśmy, a co straciliśmy. I zastanawiam się jak potoczyłoby się nasze życie,gdybym podjęła kilka innych decyzji w przeszłości. A najważniejsze pytanie – czy naprawdę tak musiało się stać? Gdzie został popełniony błąd?

Cieszę się tym co mam. Mam spokojne życie, wspaniałego mężczyznę, ale niestety mam też przeszłość,która nie chce ode mnie odejść. Chowa się gdzieś w kącie, a kiedy jestem wystarczająco słaba – wypełza, wypełnia mnie i przypomina,że dobre życie teraz to nie wszystko,bo przecież miałam już swoje ułożone życie. Patrzyłam na nie kiedy pękało,kleiłam każde pęknięcie,aż w końcu zabrakło siły, zabrakło drugiej osoby ogarniającej część pęknięć i pozwoliłam mojemu życiu by się rozpadło… I wszystko szlag trafił. Może nie byłam wystarczająco dobra? Obym teraz była! Nie pozwolę nigdy,by moje życie znów się złamało. Nie chcę znów zawisnąć w próżni i czekać biernie,bo ‚ być może coś się zmieni, coś się samo zrobi, naprawi’. Tylko w dni takie jak dziś widzę jak jestem słaba, jak dużo rolę odgrywa w moim życiu przeszłość. Naprawdę myślałam,że sobie z tym poradziłam. Odnoszę jednak wrażenie,że nie do końca jest to rozdział zamknięty.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii malzenstwo, rozstanie, uczucia