RSS
 

ADHD? Jak rozpoznać?

31 sie

Moje dziecko jest potworem ! Wysłali ją z piekieł,żeby się nade mną znęcała ! Cóż za zła matka z takimi myślami w głowie !
Gaduła okrutna ! Pierwsze trudniejsze słowa w wieku dziewięciu miesięcy. Chodzić zaczęła w tym samym czasie. Zbyt szybko! Wtedy to ja się nawet cieszyłam,że córcia rozwija się tak szybko, teraz z perspektywy czasu wiem,że jeśli zacznie po pierwszym roku życia,to też dobrze, a nawet lepiej. No,ale moja to aktywność od małego już pokazywała.
Poza tym jest strasznie natrętna, powtarza się i gada głupoty byle gadać,byle nie zamilknąć. Nie usiedzi na tyłku 20 minut. Przy jedzeniu też aktywnie. Weźmie łyżkę zupy do buzi i zrobi z 15 podskoków,co by nie siedzieć na tyłku. Bajkę jak ogląda,to też ciągle  wruchu. Siedzi,ale kręci się, wierci, podskakuje. Słowo ‚”mama” słyszę kilkaset razy dziennie, naprawdę. Sytuacja wygląda tak:
Córka jest na dole. Słyszę „Mama!!” , „tak?” , „mama…mama…mamaaaa”, ciśnienie mi podskakuje na dźwięk tego słowa z jej ust, po czym słyszę – idzie. „Mamaaa”… Już patrzymy na siebie,ale jeszcze raz lub dwa mogę usłyszeć „mamuuuś”. No i wtedy uraczy mnie mój Potworek jakąś błahostką,albo niczym – bo zapomniała co miała powiedzieć.
I nie tylko ja tak mam. Babcia i Dziadek też już poczuli co znaczy Mai gadulstwo. Dopiero język zaczyna łapać, a gada i gada i nie patrzy, szuka nowych słów,co nie wie to „na migi” , ale będzie gadać i tyle. Strasznie ciężko ją uspokoić, nie mówi ani cicho,ani spokojnie. Szybko i głośno, jakby jej wiecznie czasu brakowało i boi się,że straci sekundę bo ktoś nie doszłyszy (?)
Do tego matkę zwykła traktować jak intruza. Wszyscy są dobrzy i kochani, a mama nie,bo mama daje zakazy. Ile razy już słyszałam,że mam sobie pójść,bo nie chce,żebym mówiła jej co ma robić. Jak krzywdę sobie zrobi przy tej swojej nadmiernej aktywności,to choćbym była blisko – ona zawoła Dziadka. Taka wnusia bardziej,niż córka. Ale jak przyjdzie co do czego,to tuli i łasi się do mnie jak mały kotek.

Wczoraj po tym jak z premedytacją trzasnęła drzwiami , zapłakana usiadłam i zastanawiałam się – gdzie popełniłam błąd?!
Mój kochany wiernie siedział przy mnie i starał się tłumaczyć,że dziecko dużo przeszło,że wiecznie dużo ludzi dookoła. No tak… I doszłam do wniosku,że moja w tym wina. Nie tylko moja,ale ja też mam w tym spory udział. Przede wszystkim to prawda,że dziecko pośród dużej grupy dorosłych przestaje postrzegać matkę/ojca jako kogoś,kto ma prawo dać zakaz, nakazać coś,czy czegoś oczekiwać. Kiedy rodzic „interweniuje” , dziecko szuka sojusznika w innej osobie dorosłej licząc na różnicę zdań i pomoc ze strony innych (babci, dziadka,ciotki czy wujka, a nawet osób obcych niedkiedy). Jest przyzwyczajone,że jak nie ta osoba się zgodzi,to druga (kilka razy się zdarzy,że mama w jednym pokoju powie NIE , zaś babcia w drugim – nie znajac opinii mamy , powie TAK). No i już dziecko ma sposób na dostanie tego,czego chce, a później to już „z górki” , zawsze szuka sojusznika.
Dochodzi nam tutaj jeszcze kwestia tego,co dziecko widzi w domu. W moim przypadku niestety córka nie miała okazji zobaczyć co to szacunek, ponieważ mój mąż dawno zapomniał,że żonę szacunkiem powinno się dażyć, zapomnieliśmy w tym wszystkim,że dziecko ‚nasiąka’ naszymi zachowaniami, wszystko ląduje gdzieś w głowie dziecka i kiedyś się ujawni. Dobrego przykładu to ona w domu nie miała. Mogła zaś zaobserwować jak łatwo mamę do łez doprowadzić, jak można ją zwyzywać i takim sposobem wychodzą jakieś tam zachowania w stosunku do mnie, przez co nie czuję się ważna, jestem ignorowana (tak samo robił mój mąż), nie jestem traktowana poważnie.
Z córką staram się rozmawiać,ale jak wspomniałam – ruchliwość jej towarzyszy nam cały czas,niby porozmawia,ale w ruchu, wykręca się, nie patrzy na mnie, czasem nawet nie słucha, tylko na odczepne powie,że rozumie i więcej tak nie zrobi.
Błędem w wychowaniu jest nasza przeszłość. Teraz idziemy powoli do przodu,ale przeszłość przecież nigdy nas nie opuści, zawsze coś z niej pozostanie. A co ze mnie za matka,że dziecka nie potrafię wychować jak należy ? Człowiek się stara, rozmawia, tłumaczy, a czasem i nawet krzyknę z bezsilności… I co mi po tym? 5 minut spokoju i powtórka z rozrywki.  No,ale dość o tym , wróćmy do wspomnianego ADHD.

Wpisuję więc w google. „ADHD jak rozpoznać?”

Nadmierna ruchliwość powoduje, że dziecko nie może usiedzieć w miejscu tak długo, jak jego rówieśnicy. Co chwila wstaje, wierci się, rozgląda.

Druga grupa objawów to zaburzenia koncentracji: dziecko nie potrafi się skupić tak długo, jak inne dzieci w klasie. Jego koncentrację zaburza każdy szczegół: odgłosy za oknem, rozmowy kolegów itp. Cierpiące na ADHD dziecko ma kłopoty z planowaniem i doprowadzeniem do końca tego, co zaczęło.

Następna grupa objawów to impulsywność. Dziecko najpierw coś robi, dopiero potem myśli. Najpierw przebiegnie przez jezdnię, a potem przypomni sobie, że jednak trzeba stanąć i rozejrzeć się. Nie potrafi cierpliwie poczekać na swoją kolej. Trudno także przewidzieć, co za chwilę zrobi. Ma kłopoty z przestrzeganiem zasad i często jest bardzo gadatliwe.”

No i niby wszystko się zgadza,ale przecież mogę wyolbrzymiać, tak? Nie porównywałam czasu jej skupienia w porównaniu do czasu skupienia innych rówieśników. W środę jednak przesiedziałam z nią pół dnia w szkole, obserwując jak wygląda dzień w tej szkole. Zauważyłam,że córka nie reaguje na prośby nauczycielki równie szybko jak inne dzieci, nie słucha, ignoruje jeśli coś jest niewygodne dla niej. Dzieci siedziały i w skupieniu słuchały kiedy nauczycielka czytała książkę, córka zaś podeszła do nauczycielki, zaglądała na rysunki zamieszczone w książce, dodatkowo komentując to co nauczycielka przeczytała. Nie potrafi zamilknąć. W grupie około 20 dzieci – ją było słychać najbardziej, najczęściej. Miała problem z usiedzeniem na krześle,wierciła się kiedy reszta dzieci prawie nieruchomo siedziała.
Myślę,że przedyskutuję to z lekarzem. Jeśli to ADHD chciałabym pomóc i jej i sobie.
Przecież ja własnych myśli nie słyszę przez cały ten czas,który spędzam z nią! A że chwilo nie pracuję,to spędzam z nią cały swój czas! Cały dzień słucham mojej gaduły, odpowiadam na dziwaczne pytania, opowiadam historie i powtarzam miliony razy,że ma nie przerywać. Staram się ją wyciszyć,ale nie udaje się. Dwa,może trzy razy zdarzyło się,że do śniadania popijała melisę z pomarańczą. Dziecko było wtedy „normalnym” dzieckiem przez jakiś czas, a później MOC WRACAŁA. Melisa niebardzo jej smakowała,więc więcej jej nie piła,zwłaszcza,że nie tędy droga,co by dziecko na chwilę wyciszyć. Tylko pomóc,jeśli faktycznie zainstniał problem,jakim jest ADHD.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii dziecko, zycie

 

Tags: , , ,

Dodaj komentarz