RSS
 

„Mamo, chcę do tatusia!” oczami matki.

29 sie

Przeczytałam artykuł odnośnie matek oskarżających ex mężów bezpodstawnie o gwałty na dziecku, znęcanie się fizyczne,czy psychiczne. Sam tytuł ‚ Mamo,chcę do tatusia!” sprawił,że napłynęły mi łzy do oczu.
Czemu rozstanie rodziców w większości przypadków niesie tyle problemów, kłótni i cierpienia, przede wszystkim dla dziecka? Czemu często nie potrafimy się dogadać?

Z mężem zaczęło być źle mniej więcej pół roku po narodzinach córki. Do pół roku bardzo się starał,dużo mi pomagał i byłam bardzo szczęśliwa! Mam nadzieję,że i mąż był wówczas szczęśliwym człowiekiem.
Później niestety rodzina zaczęła go nudzić i szukał przygód. Zdradzał, wyrzucał nas z domu, mnie traktował źle. Zarzucał mi wszystko, każdy krok postawiony przeze mnie był zły! Wszystko… Szukał problemów, wymyślał. Ze swoimi urojonymi problemami lądował u matki i wyrzucał z siebie bóle,zapominając przy tym wspomnieć,że może odmówiłam sexu,bo spotyka się z inną? Ale zapomniał wspomnieć,że naczyń nie pozmywałam,bo prosto po pracy najpierw odebrałam córkę z przedszkola? Albo,że wściekła jestem dlatego,że dostał kolejną wiadomość od jakiejś kobiety? I wtedy na głowie miałam nie tylko niewiernego męża,ale i jego matkę. Kiedy podejrzewałam,że mogę być w ciąży bez ogródek zasugerował,że ‚nie czas na dziecko’ i padło z jego ust słowo ‚aborcja’ . Po jednym z wyjazdów służbowych uznał,iż już mnie nie kocha, a dziecko mam wziąć ze sobą,bo miejsce córki jest przy matce. Dwa tygodnie walki,żeby nasze małżeństwo się nie rozpadło. W końcu kolejne zdrady,kiedy to pod moją nieobecność przychodziła do niego nocą jego młodzieńcza miłość. Dość.
Wtedy też,jako iż chciałam z dzieckiem zamieszkać za granicą – teściowa schowała paszport córki. Poszłam do niej z dyktafonem, mając nadzieję,że przyzna się do posiadania paszportu i że z tym będę mogła pójść na policję w celu odebrania dokumentu dziecka od tej kobiety. Nie przyznała się. Później w telefonie męża znalazłam wiadomość od niej ” Powiedziałam jej,że to Ty schowałeś paszport,więc trzymaj się jednej wersji” . No tak, ojciec dziecka miał takie samo prawo do paszportu co i ja , więc ta WERSJA była o wiele lepsza.
W końcu odzyskałam paszport, wyjechałam za granicę z córką. Mąż już od dawna nas nie utrzymywał. Ze swojej pensji opłacałam mieszkanie, w którym mieszkaliśmy we trójkę, a z jego (o wiele większej niż moja) żyliśmy na poziomie dość niskim – mimo wysokich zarobków mi i córce nie należało się prawie nic, a jemu pieniądze rozpływały się w rękach. Później pracowałam za granicą, mąż miał dostęp do konta – kiedy chciał,to jechał i dobierał. Zrezygnował z wynajmu mieszkania pod moją nieobecność i sprzedał wszystkie sprzęty domowe, które kupiłam ja z wziętej wcześniej pożyczki! Nie był w stanie powiedzieć za jaką kwotę sprzedał to na co ja zapracowałam. Lodówka jakimś przypadkiem stanęła w kuchni teściowej. Moja lodówka!
Jestem z córką za granicą od maja. Jej ojciec także mieszka poza granicami Polski. Nie przesyła żadnych pieniędzy dla córki,’bo nie’ . Na początku miał z nią dobry kontakt za pośrednictwem internetu, ale zaczął ją buntować. Po rozmowach z ojcem córka była rozdrażniona, zdenerwowana, godzinami musiałam z nią rozmawiać, uspokajać. Kontakt się urwał,tak – ja nie chciałam kontaktu, ale po prostu dość miałam napadów agresji u córki po rozmowie z tatą. Nastawiał ją też negatywnie w stosunku do mojego partnera. Kontakt się w końcu odnowił – no tak, spróbujmy jeszcze raz, w końcu jest jej ojcem. I nagle TATUŚ zniknął na miesiąc… Zmienił numer, adres, zablokował mnie na portalu społecznościowym. Odciął się,gdyż przeszłość przeszkadzała mu w relacji z młodzieńczą miłością,z którą wcześniej mnie zdradzał. I nagle wrócił! I to jak! Zadzwonił (nie ze swojego telefonu) i mnie zwyzywał. Twierdził,że robię córce krzywdę i mam z tego satysfakcję. I mówię tutaj o krzywdzeniu fizycznym! I tu – jak widać, mężczyzna oskarża bezpodstawnie matkę. Po miesiącu od incydentu przeprosił uznając,że go wtedy poniosło. Kontakt wznowiliśmy. Szło nawet dobrze! Byłam zadowolona. Jego rozmowy z naszą córką były spokojne, nie reagował już agresywnie kiedy wspominała mu o zabawie z moim partnerem, wysłuchał, skomentował – zero problemów. Na kolejną szansę zgodziłam się za namową naszej wspólnej znajomej, która zadzwoniła do mnie mówiąc,że on bardzo cierpi,że pije,że sobie nie radzi. I nagle znów coś pękło! Stwierdził,że wciąż mnie kocha i to wyznanie mnie odstraszyło. Prosiłam już wcześniej,żeby swoje ‚uczucia’ zostawiał dla siebie. On wytrzymać nie może faktu,że jestem szczęśliwa. Mam u boku dobrego mężczyznę i jestem naprawdę szczęśliwą kobietą! Córka jest również szczęśliwa, choć na pewno tęskni za tatą. Miał szansę ją zobaczyć – nie skorzystał, zrobił z tego problem i na planach się skończyło.
Boję się jego kontaktu z córką. On jest i nagle znika, zawodzi. Obiecuje i nie dotrzymuje słowa. Kłamie, oszukuje i tylko warunki stawia! Nigdy przez myśl mi nie przyszło,żeby go oczerniać. Nigdy mnie nie uderzył i mówię o tym głośno! Choć szarpnął, odepchnął czy obraził słownie – nigdy nie uderzył. Dla córki był różny. Miał lepsze i gorsze dni. Raz był świetnym ojcem, a raz jak przełożony w wojsku wydawał rozkazy, a za nieposłuszeństwo wymyślał kary (to siedzenie w pokoju, to w łazience przy zgaszonym świetle), wrzeszczał na nią, przeklinał i bił. Nie miał wyczucia, uderzając taką kruszynkę z taką siłą… A maleńka była,kiedy zdarzało mu się uderzyć ją w głowę, już nie z taką siłą jak w tyłek,ale zdarzało się… I o tym nie mówię, nie chcę tego wyciągać w sądzie, nie chcę o tym mówić głośno! Bo choć kończyło się to naszą kłótnią , wrzaskiem, to wychodzi na to,że trwając 3,5 roku z tym mężczyzną – godziłam się na jego zachowania. Nie chcę też mówić o tym, rozdrapywać ran. Tym bardziej nigdy nie skłamię,że zrobił coś,czego tak naprawdę nie zrobił.
Tylko ten kontakt. Co jeśli staram się to ograniczyć tylko dlatego,że wiem,że on zawiedzie… Na czym ucierpi córka. Bo on w końcu znów zniknie na jakiś czas. Taki typ człowieka ‚pan życia’ , bo dużo zarabia i wolny jest,to może wszystko.
Naskakujemy na matki, już nie te co kłamią – a wszystkie rozwódki z dziećmi,bo dzieci zabrały. Ale jeśli naprawdę matka byłaby taka zła, a ojciec taki dobry,to znalazłby się sposób,żeby to ojcu przyznano opiekę,nie matce.
Uważajmy więc na słowa i nie wrzucajmy wszystkich ‚do jednego worka’ .

 


http://wiadomosci.onet.pl/prasa/mamo-chce-do-tatusia/nfmet

 
Komentarze (6)

Napisane przez w kategorii dziecko, malzenstwo, rozstanie, uczucia, Związek, zycie

 

Tags: , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. magdalena.waszkiewicz4

    2013/08/30 o 09:53

    Jak czytam to ciarki po mnie przechodzą, wiem co czujesz i przez co przechodzisz bo sama byłam w podobnej sytuacji. Żyłam za granicą kiedy zdecydowałam się odejść od męża i zabrać dziecko- to było piekło. Obecnie mieszkam w Polsce założyłam rodzinę i czuję się naprawdę szczęśliwa. Kosztowało mnie to sporo nerwów ale walczyłam jak lwica również z różnymi instytucjami .Z moim ex-mężem jeszcze czasem są problemy- ale teraz to pestka gdyż mam oparcie w rodzince :). 3maj się i bądź twarda – walcz o swoje. Pozdrawiam

     
    • Conscience

      2013/08/30 o 11:26

      Przede mną jeszcze dużo. Wciąż czekam na rozwód,bo z pełnomocnikiem to mam dużo załatwień. Poza tym ex robi mi ciągle schody, dzięki niemu nie mogłam z córką na wakacje do Polski pojechać. Obie tęsknimy za rodziną z Polski… Dodatkowo jak wcześniej starał się mnie ubezwłasnowolnić tak dalej myśli,że na odległość i po rozstaniu może rozporządzać moim życiem. Jest ciężko,ale będzie lepiej. Mój partner i jego rodzina to bardzo dobrzy ludzie, więc na szczęście nie jestem z tym wszystkim sama.

       
      • ~andyczajna

        2016/08/26 o 11:36

        No i wyszło szydło z worka.!!!!!
        To nie mąż zdradził żonę, ale żona zdradziła mężą. !!!!
        Jeszcze nie ma rozwodu, a już piszesz EX.
        Jeszcze jesteś mężatką a już masz przy….;dupasa.
        Więc jak jwest z tą zdrdą ?
        Kto kogo zdradził ?
        Kto zniszczył rodzinę ?
        Kto kłmie nawet obcym ludziom ?

        TO SIĘ NAZYWA HIPOKRYZJA !!!!!!!!
        Jessteś fałszywą i zakłamaną kobietą.
        Nie walczyłaś o rodzinę.
        Nie dałaś dziecku szansy na miłość.
        Zniszczyłaśs sama z powodu własnego egoizmu.

         
  2. aga.p

    2013/08/30 o 19:48

    trudno się czyta o takich sprawach i jeszcze trudniej coś poradzić… w sumie nie poradzę nic bo co mogę powiedzieć? może córka z czasem jak urośnie sama będzie już na tyle duża by jakoś rozumieć że ojciec to taki typ a nie inny, że pojawia się i znika, że nie można być go pewnym…. najsmutniejsze jest to , że myślę to może wpłynąć potem na jej związki z mężczyznami… choć może relacje z twoim partnerem to zmienią – tego życzę. Życzę również by eks znikł na dobre bo tak by chyba było najlepiej dla małej. POzdrawiam – Aga P.

     
  3. ~Exżona

    2013/09/08 o 16:53

    Reagowanie agresją po rozmowach z szanownym tatusiem wcale nie muszą wynikać z jego celowego działania tylko z nadmiaru emocji z którymi sobie mała nie radzi (tatuś! Interesuje się mną! O jaka radość! Jakie szczęście! Uśmiechnął się! Lubi mnie!!!).
    Pozdrawiam

     
  4. ~Renee

    2013/09/08 o 19:19

    Niestety nie ma recepty na takie problemy. cokolwiek zrobisz wyjdzie źle. Nie da się roziazać takich problemów bez wspołpracy drugiej strony a jaka to „współpraca” sama wiesz najlepiej. Pozwól kontaktować się córce z ojcem ale nie wybielaj go i nie tłumacz – to jego zadanie. jeśli jej zabronisz nie domysli się, że robisz to w trosce o nią, nie zrozumie i awansujesz na wroga i dopiero problem bedzie poważny. Były musi uwierzyć, że jego działania nie robią na tobie wrażenia – wtedy odpuści sobie temat.