RSS
 

Agencja pracy za granicą.

29 sie

W internecie możemy znaleźć wiele komentarzy odnośnie Agencji Pracy za granicą. Osobiście pracowałam dla trzech Agencji Pracy. Jeśli o komentarze chodzi to raczej nie sugerowałabym się nimi. Natykamy się na komentarze pozytywne jak i negatywne. Zazwyczaj więcej jest tych negatywnych. Dlaczego? Powiedzmy,że na 100 osób pracujących 10 ma niemiłe doświadczenie związane z daną firmą. 10 osób chętnie wypowie się w internecie na temat firmy by dać upust swoim nerwom, by się ‚odegrać’ , pozostałe 90 osób nie dbają o opinię firmy w internecie, są zadowoleni z firmy i nie czują potrzeby doszukiwania się komentarzy w internecie, a co za tym idzie – nie będą też pisać własnych opinii. Rozmawiałam ze znajomymi,którzy również pracują przez Agencje Pracy (a znajomych mam takich sporo) i każdy potwierdził,że praca jest i nie wypowiadają się na żadnych forach, nie komentują. Także sprawa komentarzy jest jasna. Czemu mamy 20 negatywnych komentarzy i 3 pozytywne? Bo wypowiedziało się 99% osób,którym coś nie odpowiada i % tych,którzy są z pracy zadowoleni.
Najlepiej sugerować się kimś znajomym, kto był, zna firmę i ma o niej coś do powiedzenia.
Często ludzie zapominają,że w każdej firmie za cały planning, organizację i kontakt z ludźmi odpowiada jedna i ta sama grupa osób. To są tylko ludzie, nikt nie jest nieomylny i czasem może zdarzyć się jakiś błąd.
Błąd typu literówka w nazwisku na umowie (do zmiany przecież) , nieodpowiedni wydruk z wypłaty, czy nie naliczone godziny z powodu pracowania u różnych pracodawców,czy po prostu zła ilość godzin przesłana przez osobę za to odpowiadającą w danej firmie. Wszystko jest do wyjaśnienia, powinniśmy usłyszeć PRZEPRASZAM jeśli ktoś popełnił błąd.

Dziś i mnie taki błąd dopadł. Dostałam wiadomość,że dziś mam iść do pracy. Wstałam więc po 6:00, przygotowałam się do pracy, przygotowałam córkę by odwieźć ją do znajomej,która chętnie się nią zajmuje pod moją nieobecność. Z dziwnym przeczuciem i uciskiem w żołądku wyszłam do pracy,po raz pierwszy zabrałam ze sobą klucz. Pojechałam we wskazane miejsce, weszłam do kantyny i przywitałam się z resztą pracowników. Dziwnie było ich zaskoczone miny zobaczyć. Wtedy przyszedł szef. Zerknął, przywitał się i poszedł. Później wrócił i  z zaskoczeniem pyta czemu zostałam wysłana dziś do pracy. I mnie o to pyta? Wytłumaczyłam,że dostałam wiadomość z firmy i jestem. Chwilę później dzwonił już do firmy i wyjaśniał pomyłkę. Ostatecznie przyjechał po mnie kierowca (równie zły jak ja. On dlatego,że musiał zrobić dodatkowy kurs,żeby mnie odwieźć,a ja – że nie potrzebnie z domu z rana wychodziłam). Dostałam telefon z firmy i to oni mnie pytali kto się kontaktował ze mną wczoraj. Jeden drugiemu nie przekaże i problemu szukają poza biurem, zamiast między sobą rozwiązać. Wróciłam do domu. I nie narzekam… Tylko czemu przeprosił mnie niczemu winny szef z pracy, a osoba,która zrobiła pomyłkę na słowo ‚przepraszam’ się nie odważyła? Nawet z firmy dzwonił ktoś inny, żeby tylko na kogoś odpowiedzialność zrzucić. No nic… Normalnie to nie ma z nimi problemu. Nie ma ludzi nieomylnych… Tylko to duża sprawa. Bo,żeby wpaść na pomysł wysłania mnie do pracy musieli dostać telefon, e-mail, cokolwiek. Jeśli nie dostali nic… ? Pewnie ktoś inny nie poszedł do pracy,bo wiadomość była pisana dla kogoś innego, a poprzez pomyłkę trafiła do mnie. Przemęczenie? Natłok pracy? Tak czy siak każdą kolejną wiadomość potwierdzę jednak telefonicznie.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii praca

 

Tags: , ,

Dodaj komentarz