RSS
 

Pierwszy dzień w holenderskiej szkole.

28 sie

W końcu nadszedł długo wyczekiwany dzień przez moją córkę. Pierwszy dzień szkoły. Troszkę się to różni od zwyczajów w Polskich szkołach. Do klasy przygotowawczej dziecko trafia kiedy kończy 4 lata. Nie zaczyna szkoły wraz z ogólnie przyjętym ‚pierwszym dniem szkoły’ , a w dniu swoich urodzin. Jako,że do czterech lat brakuje nam miesiąca – możemy ‚popatrzeć’ , co ostatecznie jest zwykłym udziałem córki w nauce i zabawach,ale tylko jeden raz tygodniowo (i tak aż do urodzin).
Dziś przypadł nam ten pierwszy raz. Stres – jak to zazwyczaj z mamą bywa. Musieliśmy zostać z córką w szkole i przypatrywać się zajęciom. Pokazano nam w ten sposób jak wygląda ‚ normalny’ dzień w szkole, jak traktuje się dzieci i co dzieci robią (mają konkretny plan dnia i zawsze tak samo).
Na początku usiedli w kółku i jako,że nasza Terrorystka nowa,to każde dziecko miało się przedstawić. Jestem pewna w 100%,że nie udało jej się zapamiętać żadnego z imion,no może poza Sam. Ja zapamiętałam Liekke (czy jak to się pisze), Sam, Ksawie , Melanie , Charlotte, Starke i Lente (co oznacza po prostu – wiosna) , a przecież było więcej dzieci. Tylko te imiona takie dziwne…
Po rozmowach ‚w kółku’ dzieci dobrały się w pary, Maję ‚zarezerwowała’ sobie Melanie i w parach wyszły pobawić się na zewnątrz. Wyjęto rowery, hulajnogi, różnego typu wózki do ‚ wożenia się nawzajem’ plus oczywiście mają tam zjeżdżalnię i miejsce do wspinania się.  Straszne zamieszanie, krzyki (dobrze,że reszta uczniów ma swoje klasy z drugiej strony budynku).
Dzieci opiekunkę zabrały w pobliże zjeżdżalni,co by pomogła się wspinać. I naglę widzę opiekunkę przy chłopcu. On płacze, trzyma się za ucho. Robi się z tego lekki szum,ale opiekunka w spokoju idzie by zadzwonić do matki owego chłopca. Po chwili dowiadujemy się,że chłopiec włożył kamień do ucha. Pierwsze pytanie które się nasuwa – dlaczego?
Chłopiec przestał płakać, usiadł obok mnie na ławce i czekał na przyjazd mamy. Kobieta przyjechała po około 15 minutach. Pokiwała palcem, zajrzała do ucha. Kamień podobno było widać,choć był dość głęboko. Zabrała go więc do lekarza rodzinnego. Klasa córki, a my razem z nią wróciliśmy do sali,gdzie dzieci mogły wziąć swoje plecaki i zjeść owoce. 15 minut na tę przyjemność mogą przeznaczyć. Jeśli chcą wyjść do ubikacji,to zakładają specjalne ‚ korale’ na szyję. Następnie był czas na zabawę w sali. Gry edukacyjne, malowanie farbami, kredkami, wyklejanki, wycinanki czy klocki. Z grupą starszych dzieci opiekunka usiadła przy stole i rozważali kwestię dzielenia słów na sylaby (od tego w znacznym stopniu zależy wymowa). Wtedy też wrócił chłopiec od kamienia w uchu. Jego matka z uśmiechem stwierdziła,iż kamień był większy niż się wydawał,ale lekarz go wyjął i wszystko z chłopcem w porządku. Początkowo matka była zła. Myślę,że to zrozumiałe… W końcu to nie wypadek niezależny od dziecka, a jego własny wybór. Nikt mu przecież tego kamyka na siłę w ucho nie wpychał. W każdym bądź razie chłopiec z zadowoloną miną zajął się malowaniem. Jak wyjął klocki,to nauczycielka poprosiła,żeby nic do ucha ani do nosa w żadnym wypadku już nie wkładał.
Następnie nadszedł czas na sprzątanie, czytanie książki i w końcu do domu.
Córka zadowolona. Nie może doczekać się przyszłego tygodnia. W poniedziałek znów idzie do szkoły. A ja… mieszane mam uczucia co do tej szkoły. Dużo swobody mają dzieci jak na ten wiek. Na rowerach jeżdżą szybko i nieuważnie, nie trudno więc o wypadek. Kilka razy było ‚ o krok’ od wypadku… Ale może jako matka jestem przewrażliwiona? Mój kochany zapewnia mnie,że w każdej szkole tutaj tak jest i wszystko będzie dobrze. Jest kilka ‚dobrych duszyczek’ w tej grupie,co to mimo młodego wieku czuwają nad bezpieczeństwem innych. Jest jeden taki chłopiec co najbardziej rzucił mi się w oczy. Blondynek, przypuszczalnie kilka miesięcy od mojej córki starszy i wyższy i łuszczycę ma co dzieciom w ogóle nie przeszkadza, nikt go nie odtrąca,ani się nie brzydzi… On najbardziej zważa na resztę. Taki dobry, opiekuńczy chłopak. Najważniejsze,że córce się podoba i chce jak najszybciej poniedziałek.
Jak widać różni się szkolnictwo holenderskie od polskiego. Nie mniej jednak zdania nie zmienię – szkoła w Polsce jest po prostu lepsza.

 
Komentarze (7)

Napisane przez w kategorii dziecko, szkoła, zycie

 

Tags: , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~kwietniowy-śnieg

    2013/08/29 o 23:20

    Jakby szkoła w Polsce tak wyglądała, jak ta opisana w Holandii, to myślę, nie byłoby krzyku. Niestety naszej Polskiej szkole, wiele brakuje.

     
  2. ~jelcz libero

    2014/01/16 o 00:16

    Super blog czekam na dalsza aktywnosc i jeżeli chcesz znaleźć tusz do rzes avon
    odsylam na okazika :-)

     
  3. ~Cycata Ela

    2014/01/16 o 01:33

    Swietny blog czekam na dalsza aktywnosc i jeżeli chcesz znaleźć zakładanie rzęs metodą 1 1
    zapraszam na okazika :-)

     
  4. ~edi8oo

    2014/01/16 o 09:45

    Super blog czekam na dalsza aktywnosc i jeżeli szukasz przyśpieszony kurs angielskiego
    odsylam na okazika :-)

     
  5. ~gilek_113

    2014/01/16 o 15:58

    Swietny artykul czekam na dalsza aktywnosc i jeżeli szukasz pedi cure
    odsylam na okazika :-)

     
  6. ~lordzik

    2014/01/16 o 17:41

    Swietny blog czekam na dalsza aktywnosc i jeżeli chcesz znaleźć eye revive beauty flash
    zapraszam na okazika :-)

     
  7. ~IgnacySt

    2014/01/16 o 18:44

    Super artykul oczekuje dalszej aktywnosci i jeżeli chcesz znaleźć mlynek do pieprzu
    zapraszam na okazika :-)