RSS
 

…by wyrzucić to z siebie.

15 sie

Kolejne podejście do prowadzenia bloga. Chyba przez kolejny gorszy dzień. Po co mi ten blog?

Moje życie ostatnio uległo wielkiej zmianie. Z przerażeniem jednak stwierdzam,że nie do końca sobie z tym wszystkim radzę, a już na pewno nie tak dobrze jak mi się wydawało. Rozstanie zawsze daje w kość. A co jeśli mowa o małżeństwie? Co jeśli trzeba podjąć decyzję o rozwodzie? I co jeśli mimo,iż miało się męża idiotę – czuje się żal, troszczy się o niego. I nie chciałam do tej pory przyznać się przed samą sobą,że jest ciężko, że sobie nie radzę, że jest mi tego podłego mężczyzny w dalszym ciągu żal. I myślę o tym co mieliśmy, a co straciliśmy. I zastanawiam się jak potoczyłoby się nasze życie,gdybym podjęła kilka innych decyzji w przeszłości. A najważniejsze pytanie – czy naprawdę tak musiało się stać? Gdzie został popełniony błąd?

Cieszę się tym co mam. Mam spokojne życie, wspaniałego mężczyznę, ale niestety mam też przeszłość,która nie chce ode mnie odejść. Chowa się gdzieś w kącie, a kiedy jestem wystarczająco słaba – wypełza, wypełnia mnie i przypomina,że dobre życie teraz to nie wszystko,bo przecież miałam już swoje ułożone życie. Patrzyłam na nie kiedy pękało,kleiłam każde pęknięcie,aż w końcu zabrakło siły, zabrakło drugiej osoby ogarniającej część pęknięć i pozwoliłam mojemu życiu by się rozpadło… I wszystko szlag trafił. Może nie byłam wystarczająco dobra? Obym teraz była! Nie pozwolę nigdy,by moje życie znów się złamało. Nie chcę znów zawisnąć w próżni i czekać biernie,bo ‚ być może coś się zmieni, coś się samo zrobi, naprawi’. Tylko w dni takie jak dziś widzę jak jestem słaba, jak dużo rolę odgrywa w moim życiu przeszłość. Naprawdę myślałam,że sobie z tym poradziłam. Odnoszę jednak wrażenie,że nie do końca jest to rozdział zamknięty.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii malzenstwo, rozstanie, uczucia

 

Tags: , ,

Dodaj komentarz